O Autorce Aktualno¶ci Galeria Linki Kontakt

Ksi±żki


Dzikoludek

Dzikoludki maj± różne przygody - rano, kołdra łapie je za nogę, klocki rozsypuj± się pod całym pokoju, farbki tak maluj±, że brudz± stół i podłogę, ¶nieg potrafi przemoczyć całe ubranie. I tak do samego wieczora. A gdy już Dzikoludki leż± w łóżku, już prawie zasypiaj± to pojawia się pytanie: czy je¶li rozlalo się sok przy obiedzie, wychlupało wodę z wanny przy k±pieli, to czy jest się grzecznym Dzikoludkiem?


                       ***


      Dzikoludek budzi się wyj±tkowo wcze¶nie. Ziewa dwa razy, przytula swojego pluszaka, znowu ziewa i nagle zamienia się w dzikoludka łóżkowego, wyczyniaj±cego dzikie harce na łóżku. Pod sufitem, zahaczaj±c o lampę, fruwa duża i mała poduszka oraz ubrania przygotowane wieczorem przez Mamę. Na podłodze l±duje kołdra, a na niej pluszak.
Oprócz dzikich skoków i fikołków, Dzikoludek ¶piewa piosenkę, której nauczył się ostatnio w przedszkolu. ¦piewa z wielkiej rado¶ci, bo na dzisiaj zaplanowana jest zabawa z innym dzikoludkiem – jego Przyjacielem.
      Będzie miły dzień!
      Piosenka zwabia do pokoju ziewaj±c± Mamę, która poleca ubrać się, posprz±tać, a przede wszystkim zachowywać ciszej, bo reszta domowników jeszcze próbuje spać. Dzikoludek grzecznie poprawia opadaj±ce spodenki od piżamy i maszeruje do toalety.
      Tyle, że kołdra leż±ca na dywanie, łapie go naraz za nogę i Dzikoludek przewraca się.
      Na szczę¶cie nic mu się nie dzieje.
      Ale jaki jest huk!
      Teraz na pewno już nikt nie ¶pi.

Podczas ¶niadania nie pojawia się żaden nowy dzikoludek, ale tylko, dlatego, że Mama patrzy uważnie na Dzikoludka wcinaj±cego płatki z mlekiem...

       Do Dzikoludka przyszedł jego Przyjaciel i teraz w ogródku przy domu, szalej± dwa dzikoludki zabawowo-¶niegowe. Już bawiły się w robienie ¶ladów na ¶niegu, w berka, a teraz buduj± zamek.
Dzikoludki zaplanowały, że zamek będzie miał trzy wieże i zwodzony most. Potrzeba bardzo dużo ¶niegu, więc przenosz± go z całego ogródka w jedno miejsce. Jednocze¶nie pokrzykuj±, pohukuj±, , ¶miej± się, rzucaj± w siebie kulkami i piszcz±, gdy ¶nieg dostaje im się za kołnierze.
      Zamiast zamku powstaje Pan Bałwan z czterech kul. Ma ¶mieszny nos z ułamanej gałęzi, a oczy z cukierków, które jeden z dzikoludków znajduje w swojej kieszeni.
      Gdy dzikoludki zabieraj± się za lepienie Pani Bałwanowej, Mama woła je na obiad.
Zanim dzikoludki zabawowo-¶niegowe wchodz± do domu, udaje im się jeszcze bardzo dokładnie wytarzać w ¶niegu...

      Mama już przebrała oba przemoczone dzikoludki. Podczas gdy ona rozkłada na kaloryferach wilgotne czapki, kurtki oraz mokrutkie spodnie, buty i rękawiczki, oba dzikoludki zabawowo-¶niegowe, zamieniaj± się w bardzo głodne dzikoludki obiadowe.
      Najpierw jedz± zupę, tylko trochę j± rozchlapuj±c, potem zajmuj± się spaghetti. Obie buzie i przody bluz czerwieni± się od sosu. Rękawy też się brudz±, bo używane s± jako serwetki.
Mama wyciera, co może i jak może. I przy okazji mówi, że Dzikoludek i jego Przyjaciel jedz± niczym dwa prosiaczki-¶winiaczki.
      Te „prosiaczki-¶winiaczki” tak roz¶mieszaj± dzikoludki, że z tego ¶miania przewraca się szklanka z sokiem...

      Dzikoludki postanawiaj± malować. Tylko, co? Może atak kosmitów? Dostaj± od Taty dużo kartek, znajduj± w pokoju Dzikoludka farby, pędzle, z łazienki bior± kubek do wody i zabieraj± się do pracy. Biurko wydaje im się za małe, bo przecież to będzie duży atak dużych kosmitów, więc rozkładaj± kartki na podłodze.
      Pierwsi kosmici s± zieloni, a gdy kończy się zielona farba, dzikoludki maluj± kosmitów czerwonych i niebieskich. Jest nawet jeden żółty. Wszyscy maj± po pięć antenek na głowie i po trzy palce u r±k. W rękach trzymaj± łuki i magiczne strzały.
      Dzikoludki zabawowo-farbkowe s± bardzo dumne ze swoich kosmitów.
      I wcale im nie przeszkadzaj± plamy z farby na rękach, bluzach i podłodze.
     Tylko Mama jest innego zdania...

     Dzikoludki odkładaj± na biurko swoje malowanki, z k±ta pokoju wyci±gaj± dwa pudła klocków lego i wysypuj± je. Tak będzie łatwiej znaleĽć różne czę¶ci. Trochę klocków wturluje się pod szafę, ale to nic. O, proszę bardzo. Jest bardzo ważne czerwone ¶wiatełko. Na pewno się przyda. Trzeba je odłożyć na bok, żeby znowu nie zginęło. A tu antenka. Też ważna.
      I dwa dzikoludki zabawowo-klockowe, wyj±c wspólnie piosenkę, któr± pierwszy Dzikoludek nauczył drugiego, rozpoczynaj± budowę stacji kosmicznej...




   Dodaj komentarz 



"Literatura" 2010