Tym razem Hubert przeżywa przygody nie w przedszkolu lecz w lesie pełnym grzybów, pokrzyw i igiełek, które wpadaj± pod bluzę.
Chłopcu towarzyszy jego nowy przyjaciel - zielony Bobek ze skrzydłami. Oczywi¶cie jest też Mama, Tata i Kuba.
***
Hubercikowi łzy lec± same. Jest ich coraz więcej.
Bobkowi też jest smutno. Chciałby pocieszyć swojego
przyjaciela, ale nie wie jak.
– Oj, Huberciku, nie bucz. Przecież jeste¶ już duży
chłopak – mówi Tata. – Pomożesz mi dĽwigać ten ciężki
koszyk, co?
Łzy momentalnie przestaj± lecieć. Chłopiec u¶miecha
się szeroko. Już jest duży chłopak? To bardzo dobrze.
– Na takie pokrzywy to najlepsza jest pepsi – ogłasza
Hubercik i ogonem Bobka wyciera wilgotne łzy i nos. Bobek
jest oburzony. – Pepsi na pewno mi pomoże.
– Na pepsi jeste¶ za mały – Mama u¶miecha się pod
nosem i podnosi się z klęczek. – Może zrobimy sobie przerwę?
– proponuje.
Jak to? Znowu Hubert jest na co¶ za mały?
Trzeba się nad tym pozastanawiać. Ale za chwilę. Teraz czas co¶
zje¶ć. W lesie najlepiej smakuj± jajka na twardo. Niedobre
s± tylko te, które upadły w igliwie. Już bez skorupki.
|