O Autorce Aktualno¶ci Galeria Linki Kontakt

Ksi±żki


Lalusie

Morska k±piel


      Lalusie smętnie siedziały na parapecie i smętnie machały sznureczkowymi nogami.  Po niebie pędziły ciemne, postrzępione chmury, zanosiło się na deszcz, a przede wszystkim na skwaszone miny, bo lalusie zaplanowały na dzi¶ wycieczkę na poblisk± polanę. Miały doj¶ć aż do strumyka, do rodziny krasnoludków na herbatę i ciasto poziomkowe.
- Nie wiem, co będziemy robić w domu – narzekała Duża. – To znaczy wiem. Będziemy się nudzić.
- Oj, wcale nie musimy – powiedziała wcale rado¶nie Żabka. – Możemy urz±dzić sobie wspaniał±, cudown±…. no… eee.
- Karuzelę na żyrandolu? – podpowiedziała Pucka i zeskoczyła z parapetu, a Różyczka spojrzała na ni± z wyraĽnym oburzeniem,
– Zabawę w chowanego? – wtr±ciła Żabka i poszła w ¶lady Pucki. Za ni± ruszyła Duża, a po chwili Różyczka. Ta ostatnia powoli i z gracj±.
- My¶lałam raczej o czym¶ niezwykłym – westchnęła Duża. – W domu na pewno nie będzie niczego takiego.
- A co by¶ powiedziała na niezwykł±…  morsk± k±piel? – spytał naraz mi¶ Kleofas. Oczywi¶cie leżał na stercie poduszek i drapał się po pękatym brzuszku.
Cztery lalusie, jak na zawołanie zaczęły rado¶nie piszczeć. Kleofas westchn±ł, stoczył się na dywanik, przeci±gn±ł się i wydreptał z pokoju.
- Wspaniały pomysł – odezwała się z namysłem Różyczka.
- Idziemy za nim! – wrzasnęła Żabka. – Szybko! Szybciutko!  Kleofas! Co tam robisz?
- Przecież muszę wszystko przygotować! – zawołał mi¶ gdzie¶ z głębi domu. – Ludzi nie ma, wyszli z domu. Mamy spokój.
Lalusie odnalazły Kleofasa w przedpokoju. Toczył w stronę łazienki słoik z czym¶ białym.
- To sól – wyja¶nił zasapany. – Zapraszam do łazienki. Albo nie, jeszcze nie. Dziewczyny, przynie¶cie z pokoju muszelki. Katarzyna Maria Dwojga Imion, wie gdzie s± schowane.
      Po chwili, lalusie i Katarzyna Maria Dwojga Imion, z woreczkiem pełnym białych muszelek pojawiły się w łazience.
- Jeszcze przyjdzie Julia. Tylko szuka kostiumu k±pielowego – wyja¶niła Duża. – O, cała wanna wody! – ucieszyła się.
- I to morskiej – Kleofas wskazał na pusty słoiczek. – Jeszcze tylko wrzucę do naszego morza muszelki, gumow± kaczkę Zuzki…
- Nie ma fal – skrzywiła się Różyczka. – Co to za morze?
- Spokojne. Na razie – odparł Kleofas. – Gdy zaczniemy wszyscy pływać, to będ± fale aż pod sufit… No, tak, Żabka już w wodzie – u¶miechn±ł się. – I jak?
- Woda  nie za zimna, nie za ciepła – mówiła Żabka. – Taka w sam raz do pływania. Ojej, ona jest… słodka! Klefas! Pomyliłe¶ słoiki!





 Najnowsze komentarze czytelników Dodaj komentarz 
  lalusie
 xdd /16-11-2011 15:48:39/  byli¶my 5d w miejskiej bibliotece z pania
 Zobacz wszystkie komentarze [1]



Literatura, 2011