O Autorce Aktualno¶ci Galeria Linki Kontakt

Ksi±żki


Jest taka historia. Opowie¶ć o Januszu Korczaku.

    




    Jest taka historia, która słyszałem już wiele razy. Lubię j±. Przy jednych fragmentach ¶mieję się, przy innych czuję,  jak mnie co¶ ¶ciska w brzuchu i w gardle. S± też fragmenty, które słyszę po raz pierwszy. To historia, któr± opowiada mi moja Babcia. I pewnie opowie mi j± jeszcze nie raz. Pytam czasami o te same rzeczy, bo nie wszystko rozumiem, i  Babcia mi cierpliwie tłumaczy.  I czasami mnie zaskakuje nowymi fragmentami.
      Dzisiaj znowu jej słucham. Babci mi j± opowiada. Bo jestem chory. Leżę w łóżku, obok mnie syropy, tabletki od bólu gardła, krople do ucha, paczki chusteczek i jakie¶ inne lekarstwa, które przypisała mi pani doktor.
      Ale najpierw się przedstawię. Jestem Jasiek, chodzę do trzeciej c. Mam mamę, tatę, młodszego brata Julka, który ma dopiero 4 miesi±ce, starsz± i kłótliw± siostrę  Zuzę, która robi więcej zamieszania od Julka. Od paru lat, dokładnie od ¶mierci mojego dziadka, mieszka  z nami babci Frania.  Aha, jest jeszcze kotka, Pufka  i pies Maks.
Czasami nas dużo, za dużo. Czasami za gło¶no. Ale nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Żebym nie miał mamy, albo taty, babci, Julka,  albo tej kłótliwej Zuzy…

      A moja babcia, gdy była jeszcze mał± Frani±, to było na długo przed drug± wojn± ¶wiatow±, gdy nie miała siwych włosów, tylko czarne, dwa warkocze, gdy potrafiła robić szpagat i chodzić po drzewach,  była sama jak palec. Babcia tak o sobie mówi. „Byłam samiutka, jak palec. Rodzice mnie wcze¶nie odumarli”. Brzmi dziwnie, ale chodzi o to, że  nie miała  domu, ani nikogo bliskiego.
      I gdy miała  5 albo 6 lat,   trafiła do sierocińca. I tam, tej mojej Frani, było bardzo Ľle. Krzyczeli na ni±, o byle głupstwo, Miała brzydkie, brudne sukienki. Cały czas była głodna,  i z tego głodu,  ¶nił jej się chleb, kiełbasa i ciastka. Często płakała. I wtedy przytulała się do swojej szmatki, która kiedy¶ była  biała w czerwone i niebieskie różyczki, a teraz była szara i żadnych kwiatków już na niej nie było widać. Ale Frania tę szmatkę kochała, bo była z kawałka bluzki jej mamy.
      Inne dzieci też płakały.
      Którego¶ dnia, do tego sierocińca, przyszła pani z pięknej ciemnej sukni ozdobionej koronkowym kołnierzykiem. I ta pani nie krzyczała, tylko miłym głosem wyja¶niła dzieciom, że teraz będ± mieszkać gdzie indziej. Też w Warszawie, na ulicy Krochmalnej 92. I zaprowadziła tam Franię, i innych, nawet tego wielkiego Arona, który lubił bić innych chłopców i dokuczać dziewczynkom.  Ja to bym Arona zostawił. No, ale go ze sob± wzięli.
      Na ulicy Krochmalnej był   wielki, piękny budynek. Biały,  z tablic± „Dom Sierot”. I tam Frania wtedy po raz pierwszy zobaczyła Panadoktora. Stał przed  głównym wej¶ciem i czekał na dzieci, żeby się  z nimi przywitać. Babcia, gdy to opowiada, a lubi tę czę¶ć,  mówi: „Pandoktor się do nas u¶miechał”, „Jak tylko go zobaczyłam, to wiedziałam, że Pandoktor, to dobry człowiek”. I  mówi „Pandoktor”, tak, jakby to był jeden wyraz.
      A  ja j± poprawiam:
- Babciu. Pa-na-dok-tor,  dwa wyrazy.
      A ona  kręci głow±, że  nie. Bo jako dziecko tak się do niego zwracała, bo tak mówili wszyscy. Jednym tchem. ”Pandoktor”  i tak już zostanie.
Wiec ten Pandoktor, taki szczupły, z bródk±, w okularach, to się okazało, że to nie tylko pan doktor, czyli lekarz, ale też  i dyrektor tego sierocińca. Najważniejszy. A inna najważniejsza osoba, to była pani Stefa Wilczyńska. On był taki tata dla dzieci, ona taka mama.
      Aron, to już w pierwszy dzień zniszczył swoj± szafkę. A gdy go pytali, kto to zrobił, to on mówił, że nie wie. A kto¶ inny stłukł swój talerz, i też oczywi¶cie nie wiedział, kto to zrobił.
- No, ciężko mieli z nami. Nie z wszystkim, ale z niektórymi. Z łobuzami – mówi babcia i podaje mi kubek z herbata i sokiem malinowym. – Pamiętam, jak jeden z takich małych chłopaków, kranu nie zakręcił w łazience i cała podłoga była zalana.
- U nas w szkole jest taki Filipek z II. Mówimy na niego Szalony Filipek,  on w tym roku już dwa razy zalał łazienkę.
- A inny wlał kapu¶niak do umywalki. A Basia,  się rozpłakała, gdy zobaczyła łóżko w którym miała spać.
- Brzydkie było? – nie rozumiem.


 Najnowsze komentarze czytelników Dodaj komentarz 
  Fajne
 2xidoxX /29-03-2015 20:36:48/  Fajne
  Serdecznie dziekujemy za spotkanie autorskie.
 Aneta /23-10-2012 16:58:31/  Dzień dobry! Nazywam się Aneta, mam 11 lat i uwielbiam Pani ksi±zki. Dnia 23.10.2012 r. spotkanie autorskie [...]
  pytanie
 Elżbieta Janikowska /11-06-2012 16:17:53/  Pani Beato, spotkałysmy się podczas Pani spotkania autorskiego w Bibliotece Publicznej w Białymstoku. Byłam [...]
 Zobacz wszystkie komentarze [3]



Literatura, 2012